Archive for the ‘Uncategorized’ Category

Trzeba ten temat rozwinąć, bo jest on źródłem nieustających a niepotrzebnych kontrowersji: Nie ma obiektywnych kryteriów, są subiektywne. Każdy ma swoje. Ludzie, często poprzez wzajemne interakcje łączą się we większe i mniejsze grupy, które mają zbliżone kryteria. Może też tak być, że chwilowo wszyscy będą mieli jakiś zbliżony pogląd. Ludzie są też kształtowani odgórnie przez np. filmowców i filmoznawców. Jesteśmy jacy jesteśmy i cóż poradzimy na to?

Problem się pojawił w momencie sukcesu OT (Oryginalna Trylogia: Nowa Nadzieja, Imperium Kontratakuje, Powrót Jedi. Takich filmów już nie ma), zbudowanej wg konkretnych zasad i konkretnego podejścia. Jakaś nowa przygoda, efekty, zasady budowania akcji i bohaterów. I teraz fani oczekują tego samego a tamci nie chcą dać. Pisze o tym, bo tu ktoś wspominał ostatnio o obiektywnych kryteriach. Otóż nie ma. Można mówić o kryteriach intersubiektywnych. Istnieją np. ludzie, którzy mają zupełnie inne kryteria i Gwiezdne Wojny nie podobają im się w ogóle, choć normalsom może wydać się to niemożebnością.

Podkreślam, że mówię tu o wszystkich ale to wszystkich bez wyjątku zasadach, kryteriach i innych takich. Np. jeden powie, że w filmie powinien być sens, a drugi powie, że żadnego sensu ma nie być i totalny chaos jest wskazany. Jeden powie, że ma być cokolwiek widać, a drugi. że wcale nie. Czemu aktor ma odgrywać tą samą postać przez cały film? Jeśli w jakiejś społeczności dominuje określone spojrzenie to trudno się wznieść ponad i pojąć, że ktoś ma inne spojrzenie.

I wyobraźmy sobie, że spojrzenie twórców obecnie jest inne, np. nie chcą już robić filmów przygodowych tylko dramaty psychologiczne produkcji czesko-enerdowskiej.  Spowodowałoby to rozdźwięk w ocenach filmu, który oceniany wg. kryteriów dramatycznych będzie dobry, a wg. kryteriów przygodowych beznadziejny. I teraz muszę wprowadzić drugi trudny termin: socrealizm. Socrealizm to był kierunek we wszelakiej sztuce, który zmienił wspomniane kryteria: sens, logika, akcja, bohaterowie -wszystko to zaszło na plan dalszy. Nowa ocena skupiała się na pokazaniu klasy robotniczej, sojuszu robotniczo-chłopskiego, walce klasowej i tym podobnej sieczce. I tym samym powstawały straszne paździerze, których nie da się oglądać. Na tym przykładzie pokazuję, jak wyglądają w praktyce różnice w podejściu do sztuki. Gwiezdne Wojny wg. kryteriów socrealistycznych to totalne dno, nienadające się do oglądania. Czy jednak na pewno?

II

Skupmy się jednak na naszym podwórku czyli na kinie przygodowym inspirowanym bajkami, baśniami, mitami i wszelakimi opowieściami tego typu. Nieoczekiwanie ludzie od zawsze lubili ciekawe historie, a nudnych nie bardzo. Weźmy tego Gilgamesza czy tam coś. Podobnie jest z filmami: ciekawa fabuła okazuje się jednak pewnym atutem, podobnie wiarygodni bohaterowie. Jednak mamy tu ten subiektywizm i konserwatyści wielowiekowi mają specyficzne oczekiwania:

Wiarygodny bohater musi się rozwijać, stawać przez coraz trudniejszymi wyzwaniami, ale i męczyć się. Jakoś się tak złożyło, że potrzebuje on też wsparcia i nauczyciela, który pokieruje go. Jest to zgodne z doświadczeniem ludzkim, genialnych samouków jest ilu?

I Rey dlatego przeżywa męki nieakceptacji: wszystkiego uczy się sama, nikt jej nie pomaga. Nauczyła się sama naprawiać Sokoła Millenium, pilotować wspomnianego Sokoła, walczyć mieczem świetlnym, korzystać z mocy w sposób zaawansowany. Nie wiadomo, gdzie i kiedy. W OT mamy tradycyjne podejście, Lukowi pomaga Obi Wan Kenobi i -o czym wielu zapomina – Han Solo. Obejrzyjcie sobie Nową Nadzieję zwracając uwagę na wiedzę przyswajaną prze Luka od Hana. Ale to dygresja taka jest. Powiedzmy sobie nie przyłożyli się jednak wtedy zbytnio i ponaciągane są te nauki jednak. Ale są. I tu mamy przejście do chwytów fabularnych, które zostały użyte:

I tak: zawieszenia akcji: nie wiemy ile czasu zajmują bohaterom różne czynności. Sokół leci na Alderaan przez jakiś dłuższy czas, podobnie Leia siedzi w lochu na Gwieździe Śmierci. Nie wiemy dokładnie ile, ale wiemy, że to jest ten sam okres czasu. W Imperium Kontratakuje Sokół leci na Bespin i Luke szkoli się u Yody. Lawirują tutaj, ale przez te niedopowiedzenia wywołują u widza wrażenie, że Luke ma dość czasu na naukę. W Matrixie jest już dużo lepiej i szkolenie Neo jest o wiele bardziej wiarygodne. Że nie wspomnę o filmach kung-fu. Tam ponieważ bohater musi pokazać wirtuozerię więc szkolenie musi być ciężkie i długie, aby był on wiarygodny. Oczywiście jeśli mamy schemat “od zera do bohatera”.

Efekt skali: Ponieważ bardzo trudno jest przedstawić wiarygodnie walki w skali całej galaktyki, w dodatku nawiązując do wzorców westernowych, szermierkowych i drugowojennych przeto sprytnie pokazują mały wycinek działań. Nowa Nadzieja zaczyna się od zdobycia małej korwety, potem mamy szturmowców dokonujących prymitywnych działań exterminacyjnych, potem ucieczka na Alderaan, zniszczenie Alderaanu i w końcu Bitwa o Yavin. Ponieważ Vader jest siepaczem Imperatora, potężnym, ale jednak sługusem mamy świadomość, że oglądamy jedynie mały wycinek. Podobnie jest w Imperium Kontratakuje, gdzie widzimy wydzielone odziały walczące z rebelią i ścigające Sokoła. I mamy świadomość, że gdzieś tam jest reszta, zarządzana przez owego straszliwego Imperatora, który nawet nie pojawia się w filmie, czyli jest inną ligą. Na jakimś niebotycznym poziomie się znajduje. Ale jeśli w Ostatnim Jedi Kylo Ren i Hux – czyli dwaj głównodowodzący – siedzą razem w jednym stateczku i osobiście prowadzą atak na dwustu rebeliantów to powstaje pytanie, o co tu chodzi? Kto dowodzi tym całym Najwyższym Porządkiem dokonującym właśnie inwazji galaktyki? I czy dowodzący poszczególnymi desantami nie mają aby o wiele większych sił pod sobą? To czemu nie jest to film o nich? A jak wiarygodny jest Snoke goniący osobiście jeden krążownik, któremu przez ileś tam godzin cała First Order nie może nic zrobić? Niewiarygodnym jest kompletnie.

Aby uzyskać uznanie bohater nie może być idiotą. Może być lekkomyślny, impulsywny, nawet naiwny. Ale idiotą nie może być. Piszę tu rzecz jasna o wiceadmirał Holdo, której z jakiś przyczyn nie znał Poe. A przecież nie było tam I tam znaczy tu w Rebelii, którą teraz nazywają Ruchem Oporu czy jakoś tak) takiego tłumu admirałów, aby można było nie znać wiceadmirała. W każdym razie ma ona nam zaimponować śmiałym i przemyślanym planem. Tyle, że plan ten jest idiotyczny. Mówiąc krótko scenarzysta wykorzystał motyw jaskini: grupka ucieka przed pościgiem, ktoś tam wie, gdzie jest jaskinia i trzeba zmylić tropy, aby się bezpiecznie schować Na Ziemi to zadziała a w kosmosie nie, bo planeta tym różni się od jaskini że jest ogromna. I nie można jej schować bo dookoła planety jest próżnia, czyli nie ma nic. Aby plan Holdo wypalił musiałaby ona założyć, że pościg przeoczy planetę tak, jak można przeoczyć jaskinię na ziemi. Czyli założyła ona, że tamci to idioci. A skoro tak to czemu trzęsą oni galaktyką? Jest to niewiarygodne zupełnie.

III

Było wrażenie takie, że Disney kupując Lucasfilm wie co robi i ma jakiś plan. Była tez nadzieja, że nie po to kupił Gwiezdne Wojny aby odstawiać taką manianę, jaką strzelił Lucas w Trylogii Prekłeli. Nadzieja ta okazała się płonną. Ani Disney nie wie, co chce pokazać, ani nie umie jakoś dopilnować jakości. Jest to oczywiście opinia subiektywna, zgodnie z tym, co napisałem na początku. Być może Disney próbuje zmienić gusta widzów. Coś jakby puszczać ludziom dramaty psychologiczne czesko-enerdowskie i liczyć, że w końcu je polubią. Można próbować zmienić masowy gust. Powiedzmy jeśli ktoś lubił opowieści o baranie wypchanym siarką, Waligórze i Wyrwidębie, o walkach ze smokami, o połowie królestwa i królewnie w nagrodę (i odpowiedniki na całym świecie) to spodobają mu się klasyczne Gwiezdne Wojny. A nowe? Tu już może być ciężko. Może faktycznie teraz jest zapotrzebowanie na nowy typ bohatera dokonującego kompletnej autokreacji? Może odbiorcy nie zwracają uwagi na logikę wydarzeń? Nieszczęsny los transformersów pokazuje, że jednak trochę zwracają.

Ważne jest, aby precyzyjnie definiować i opisywać problemy. Weźmy teraz na warsztat zarzuty o feminizm. Jest tu podstawowa niejasność: czy feminizm zakłada wspomnianą przeze mnie autokreację bohaterki, czyli Rey? Nie mogli zrobić po staremu, czyli dać jej jakąś mentorkę (Leię? Holdo?) która uwiarygodni postać? Od odpowiedzi na to pytanie zależy werdykt. Ludzie kupiliby bez większych oporów Rey skonstruowaną klasycznie. Analizując wielokrotnie zarzuty stawiane tej postaci stwierdzam autorytatywnie, że mają one charakter pretekstowy. Ludzie widzą, że jest źle ale nie potrafią precyzyjnie zwerbalizować własnych przemyśleń. Wróćmy teraz do Holdo i zajmijmy się totalnym fiaskiem jej poczynań. Z logicznego punktu widzenia jej plan był bezsensowny i doprowadził do rzezi rebeliantów. Może jednak dożyliśmy takich czasów, w których nie robią takie akcje na ludziach większego wrażenia? Dodatkowo za późno wpadła na pomysł taranowania, jakby na początku filmu taranowali to wielu problemów by uniknęli. Poważnie ją to obciąża. Nie da się nie zauważyć, że to rządy kobiet: Lei i Holdo doprowadziły do katastrofy. W czasach Imperium Kontratakuje tak nie było. Ma rację zatem jeden filozof wywodząc, że mamy tu feministyczną propagandę? Może właśnie antyfeministyczna jest? Najgorsze jest jednak, że rzeź ta nikogo nie obchodzi: w czasie niszczenia statków osobniki za plecami Poe rozmawiają beztrosko, podobnie na końcu ocalali cieszą się i radują, a polegli przed chwilą towarzysze nie obchodzą ich wcale. To już jest socjopatia, ale może w takich czasach żyjemy?

Powiedzmy sobie szczerze: gdyby Disney szczerze wyznał, jakie ma plany uniknęlibyśmy obecnego zamętu. Co tydzień na Jutupce pojawia się bowiem wiele filmów krytykujących Ostatniego Jedi całego, jak i poszczególne aspekty. `Nie byłoby tego wzmożenia, gdyby linia ideowa stojąca za sekłelami została oficjalnie podana. Wtedy konserwatyści raz wylali by swe żale i koniec. A teraz każdy powoli rozgryza wszystko sam i powoli żali się na necie. Z kolei rewolucjoniści ucieszyli by się jawnie. Z punktu widzenia socrealizmu Gwiezdne Wojny nie są już bezwartościowe bo mamy w Hanie Solo pokazaną rewolucję październikową, czyli wyzwolenie robotów spod tyranii. Dodatkowo wyzwolenie społeczne, romanse ludzko-robocie. Leninę Trzecią (L3!). W Thorze Ragnaroku tez byłą rewolucja i jak ktoś oglądnął Thora przed Solo to Solo wychodził na wtórnego. Ja akurat odwrotnie oglądnąłem i Thor jest wtórny. Przejdźmy jednak do samej postaci Hana Solo. Przed filmem dotykał go hejt ale po premierze ucichł, bo jako postać w miarę daje radę. Podobnie młody Lando. Zgodnie z klasycznymi, odwiecznym zasadami kreacji bohaterów zbudowani oni są. Dlaczego sam film zrobił klapę to temat na oddzielne rozważania. Niestety nie wiadomo do końca czemu film odnosi sukces albo ponosi klęskę. Często informacje zwrotne są mylące. Np. Łotr 1 z słabymi bohaterami osiągnął lepsze wyniki, przeto informacja zwrotna jest taka, że fajni bohaterowie są zbędni. I tak też teraz będzie. Ważne jest jednak, żebyśmy mieli jasne komunikaty od twórców. Żebyśmy wiedzieli, co oni tam tworzą i jakie kryteria stosują.

Advertisements

Stanisław Lem zaopiniował temat w sposób następujący:

Stor Trek człekokształtny i rysowany: wszyscy w bluzkach kolorowych, których nigdy prać nie trza (jakoż i nie piorą), nikt do wychodka nie musi (jakoż i nie chodzą), guziki naciskają i straszne różne potwory ogniorzygne ich atakują, ale nic nie będzie, reżyser nie pozwoli, żyć musi i stałych dochodów potrzebuje i to mnie uspokaja,(…)


Tym razem idzie mi o coś innego, mianowicie o to, skąd się bierze obecnie mój pesymizm w kwestii „humanoidalnych cywilizacji pozaziemskich”, czyli — bardziej „marzycielsko” — poszukiwania (sądzę, że daremnego) „braci kosmicznych w rozumie”. W naszym ludzkim rozumie, to trzeba pojmować niejako „samo przez się”, nie tylko dlatego, że trudzący się dla mamony, publiczności i telewizji Amerykanie wpychają na wszystkie miski satelitarne świata i we wszystkie kable na raz — tłok rzekomo panujących w kosmosie humanoidalnych ras, co się tak od siebie różnią, że jedni mają nosy rowkowane, inni olbrzymie uszy, albo noszą się w zbrojach à la imperium starorzymskie i pojawiają się z lubością w Star Treku na zasadzie „tu wlata, tam wylata, aqua destilata”. Traktowanie telewidzów jako kretynów wirtualnych, których możliwie prędko i definitywnie trzeba przekształcić w kretynów realnych, ta tak zacna aktywność zasługuje na przekleństwo osobno.


Swoja drogą jakby wrzucić jakiś felieton Lema na Salon to by się podniosła wrzawa straszliwa. Kolega Boba rozdarłby szaty z powodu ogólnej lekkości pióra i wielotematyczności. Forma takiego wywodu jest taka, żeby przypierniczyć komu się da, najlepiej jednym wtrąconym zdaniem.  Tymczasem naród wyraźnie się zawiesza w takiej sytuacji. Weźmy moich Trzech Muszkieterów, których jest czterech. Ileż tu jest możliwości interpretacyjnych? A jakie wieloznaczności? Wyuczony w szkole wstępu, rozwinięcia i zakończenia będzie się ich potem trzymał jak pijany płotu. Dlatego też celowo nie daję pierwszego punktu w moich wpisach. Punkt drugi jest bowiem graficznym przedstawieniem zwrotu “a po drugie”. Możesz powiedzieć “a po drugie” nie mówiąc wcześniej “a po pierwsze”. A że rozpoczęcie tekstu jedynka, czy słowem “wstęp” powodować może problemy z zajawkami, to inna inszość. Automat wrzuca początek pierwszego akapitu i jak tam jest tylko “I” to na tym poprzestaje.  Wracam jednak do naszych baranów w wydaniu ko(s)micznym:

SPOILERa nie będzie, bo i nie ma do czego:

II

Jak wiadomo nie ma pokazanego stanu nieważkości, bo byłoby to za drogie. Podobnie wszędzie jest ziemskie ciążenie. Teleportację wprowadzili też z powodu cięcia kosztów: inaczej trzeba by pokazywać w kółko jakieś promy, wahadłowce latające na planety itp. Pomysł, że jakieś przedwieczne ufoki zaprojektowały prototypy różnych humanoidów tłumaczy, dlaczego różne rasy kosmiczne są do siebie podobne Krzyżowanie się różnych tam kosmitów z nami i ze sobą zostało podobnie zaprojektowane odgórnie. Dlatego wystarczy pomalować aktorów, dokleić im jakieś grzebienie i rogi, czy tam ostre brwi i spiczaste uszy. Budżet to budżet. Ale przez te zabiegi nie mamy kontaktu ludzi z ufokami, ale ludzi z ludźmi. Zostajemy na naszym grajdole cały czas, tylko przeniesionym w kosmos. I w roku 2009 zrobili reset Star Treka, wyreżyserowany przez JJ Abramsa, znanego z Przebudzenia Mocy. Dobrze, że owo Przebudzenie zostało oparte na Nowej Nadziei, bo jak już Abrams coś wymyśli to tylko siąść i płakać:

Początkowa bitwa Star Treka  z 2009 roku jest nawet lepsza fabularnie niż start Ostatniego Jedi. Ten cały poród ma sens, bo lecą nie wiadomo ile, nie da się odesłać matki na porodówkę, walka może go przyśpieszyć. Stres jednak jest. Ale ten patos, który mu towarzyszy jest niemożliwy do wytrzymania. Tata leci taranem,  bo autopilot nie działa, rozmawia z matulą i ustalają imię dziecka. Weźcie. Że tam własną piersią je osłania to jest jednak bardzo OK.

I dlaczego nic nie mogą robić od razu tylko muszą się przygotowywać zawsze? Przygotowują się do tego i owego i nigdy nie zdążają. Trzymanie widza w napięciu to ma być?

Dalej jest o młodym Kirku juniorze, który widać że w rodzinie niepełnej się chowa. No nieważne. Dalej dostaje propozycję wstąpienia do floty i zostania kapitanem. Ile oni mają tych statków że robią jakiegoś leszcza bez doświadczenia kapitanem? Weźcie. I cała załoga leszczy?

Oś fabularna jak widzę opiera są na podróży w czasie i wszechświatach równoległych. Dlaczego ten konkretny wszechświat równoległy jest ważniejszy niż inne wszechświaty? Ten górniczy statek skoro wrócił to mógł dać swoim cynk o supernowej. Dowódca to jakiś patol bo przypiernicza się do Spocka z mordą, zamiast do supernowej się przypierniczyć. Itp itd. Mundurki głupawe mają te naziemne.

III

Młody Kirk, o którym mowa, urodzony w ogniu bitwy gwiezdnej jest pokazany jako osobnik niezrównoważony emocjonalnie. Jako dziecko o mało nie zabija się autem, jako młodzieniec szuka dymu i dostaje po ryju. Te cechy sprawiają, że oferują mu przyjęcie do floty. Tylko że zadymiarstwo to nic niezwykłego, sam znam paru gości z takimi skłonnościami. W każdym razie widzimy, jak się zmienia w czasie trwania filmu, rozwija. I ten wątek, chociaż poprowadzony nieudolnie, jakoś trzyma ten film. Coś tam robi, biega, kombinuje. jest to pewien plus. Jest lepiej zorganizowanym bohaterem niż Rey starwarsowa. Nie jest idealny, popełnia błędy, ma mentorzycę, takie podstawy zachowali.  Spock za to występuje w dwóch osobach i jest zrobiony źle.

Nie wiadomo zatem w ogóle, jak ocenić ten poroniony płód sztuki filmowej. Zastanawiam się poważnie, czy teoria spiskowa nie znajduje zastosowania tutaj i czy selekcja negatywna nie obowiązuje w Hollywood: preferują beznadziejnych scenarzystów. Tak to efekty by mogły być, Kirk by mógł być ale historia bez sensu. Tylko momentami ta ich szarpanina wciąga.  I tu powinienem napisać coś o drugim filmie, który jest jeszcze gorszy niż ten, ale nie mam przekonania. Star Trek z Łysym (Piccardem) to były przygody jakiejś w miarę ogarniętej grupy ludzi. Wyidealizowany obraz ateistycznego etosu astrobadacza. Ideał humanizmu hiperprzestrzennego. Wszystko to kompletnie nierealne, ludzie zamknięci na tak niewielkiej przestrzeni, nie mający nic sensownego do roboty przez większość czasu zajmuję się piciem, ruchaniem, wytwarzaniem narkotyków, żrą się ze sobą itp. Słowem – szajba im odbija a wzajemne animozje rosną. Mówią nam o tym relacje z wypraw w Himalaje, długich rejsów żaglowych itp. Ale niech mają. W nowym ST mamy bandę nieogarów kompletnych połączoną z sztampowymi wątkami wojskowych ogarniętych pragnieniem wojny, jakiś spisków i innych takich. Rzymianie jeszcze są.

Zamiast podsumowania

Oddałem się pogłębionej refleksji i dostrzegłem negatywny aspekt hekatomb i rzezi. Teraz jest on nasilony i mnie się nie podoba, w ogóle nie chcę oglądać hekatomby bo jest mi smutno. Całosciowo nie da się nowego Star Treka jakoś podsumować, bo jest za dużo chaosu. Nowe seriale są na szczęście dostępne tylko na Netflixie i nie muszę tego oglądać. Dlaczego mam cierpieć? Idę sobie pooglądać kilka odcinków Łysego.

PS: Wywody Lema zaczerpnąłem ze zbioru Sex Wars. Macie jeszcze jeden na koniec, dłuższy:

Przyznaję, że socjalizm pojawił się jako tzw. epitheton ornans, ale moja ocena amerykańskiej SF niestety nic a nic się od tych ponurych czasów lizusostwa nie zmieniła. Kilka dni temu — piszę piątego września 1993 roku — oglądałem w SAT 1 odcinek rozciągniętego na lata serialu Star Trek. Jak można się z niego dowiedzieć, kosmos jest zapchany milionami cywilizacji, natomiast amerykański statek „Enterprise”, przypominający — mnie przynajmniej — oświetlony omlet z dwiema rurkami na widelcach (?), natrafia (takie spotkania są tam normalką) w pobliżu „strefy neutralnej” na statek jakichś Odmieńców (przepraszam za to, żem nazwy ichniej planety nie spamiętał). Ci Obcy, pokazani we wnętrzu swego pojazdu, mają na głowach rodzaj trójzębnych hełmów i przykre wyrazy twarzy, poświadczające ich paskudę (jakoś zdaje mi się, że odrobinę do Japończyków są podobni, ale to może moje złudzenie). Oczywiście posiadając bomby atomowe „starego typu”, promienie różnej śmierci, pole typu „czapki niewidki” i masę okrucieństwa, atakują „Enterprise”. Do tego, że cały kosmos w amerykańskiej SF mówi po angielsku z amerykańskim akcentem, jużem się zdążył przyzwyczaić, jak i do tego, że kapitan „Enterprise” (w takim barwnym sweterku, pisałem o nich kiedyś w „Odrze”) odpowiada ogniem na ogień, i że kontakt ziemskiej cywilizacji z obcą kończy się rozwaleniem statku Obcych w drobny mak; przy czym w „bezpośredniej transmisji” z pokładu Obcych Paskudników ichni kapitan, konając, zdążył jeszcze uznać wyższość amerykańskiej ziemskości, sam zaś ze względu na poszkodowany porażką honor, wysadza resztę korabia w próżnię (bo wszak powietrza tam jak gdyby nie ma). To, że właśnie taki jest normalny poziom i normalna treść amerykańskiej SF, na czele ze Star Trekiem, które lecą już w The New Generation (i w tej nowszej wersji, chociaż mi to dziwne, odnajduję rysy, zdające się potwierdzać moje domniemanie, że styl i fabuły zostały ściągnięte z realizmu socjalistycznego w jego kiczowatej skrajności), nie stanowi mej halucynacji, więc się do niezmiennego stanowiska w sprawie SF Amerykanów razem z ich kapitalizmem nadal przyznaję. Dokładniej (jeśli warto) mówiąc, „soc” amerykańskiej SF mniej więcej stanowi koktajl elementów macho z produkcyjną słodyczą propagandową. Ażeby się tą komparatystyką nazbyt nie utaplać, spróbuję esencję jej wyłożyć zwięźle. Główną cechą „soca” było to, że się jako beletrystycznie prezentowana rzeczywistość za cholerę nie pokrywał z tą rzeczywistością, w której obywatele po prostu żyli i w tym też dystynkcja główna zwizualizowanej w Stanach SF. Poza uniwersalnym angielskim językiem, który w końcu można by uznać za uproszczenie, mające ułatwić percepcję kosmiczności, panuje też w całym uniwersum dokładnie ziemskie ciążenie, każdy zaś konflikt międzygwiezdny z reguły poprzez stadium walki na różne promienie i pola kończy się (przez „zgęszczenia przestrzeni” i „regulacje upływu czasu” oraz „telegrafowanie osób działających” w tę i we w tę z planety na statki i z powrotem) najzwyczajniej normalnym mordobiciem, z dość częstym zastosowaniem kopniaków. Przyznaję, że w zasadzie całych odcinków serialu nie oglądam, lecz najmocniej poraża mnie socrealistyczna dyferencja, mianowicie już chyba każdy widz oglądał wnętrza autentycznych pojazdów orbitalnych czy księżycowych, każdy zna zatem pozaziemski stan rzeczy, lecz to w niczym nie : przeszkadza autorom tych bałwaństw: produkują niezmienną SF, nie chcąc zrezygnować ani z fałszowania fizyki, ani 3 charakterów i postaw. Kubek w kubek było to za „soca”, gdyż żądano od nas pokazywania rzeczywistości zakomenderowanej, a nie rzeczywistej, którą cenzurowano. Cenzury niby ? w USA nie ma: myślę wszakże, że działa i jest, tylko przemieszczona tak, żeby każdy musiał uznać kosmos za przedłużenie American way of life. To już teraz nie wiem, komu : moje lizusostwo ma służyć: albowiem służbę prawdzie bez przydatków terudno jakoś uznać za wazeliniarstwo.

Przed eurowyborem

Posted: March 8, 2019 in Uncategorized

59afdc3b69b70_pPrzedstawiam możliwy scenariusz wydarzeń tak straszliwy, że aż straszny. Sam nie wierzę w możliwość takiego przebiegu wydarzeń. Nie mieści mi się bowiem w zakresie pojmowania możliwość powtórzenia przez PO roku 2015. Tzn że bezrefleksyjnie powtarzać te działania, które przyniosły im klęskę wtedy. Że se wymyślą jakiegoś Bronka-bis który będzie opowiadał podobne kocopały jak prawdziwy Bronek wtedy. Tzn jest premierzyca Ewa Kopacz, która rzuca kamiorami w dinozaury. Ona niepośrednią rolę odegrała w spowodowaniu klęski PO w 2015 roku, teraz też może się przysłużyć. Wszystko przez brak czystek personalnych po klęsce. Może być tak:

PO idzie w stronę skrajnej lewicy i do eurowyborów przystępuje pod hasłami karty LGBT, propedo standardów  WHO i innych takich. Pociąga za sobą całą koalicję, która pogrąża się w konkurencji z Wiosna Biedronia. Biedroń nie dostanie subwencji po wyborach parlamentarnych. W każdym razie będą walczyć o elektorat 5% lewackiego oszołomstwa skrajnego. Na tej walce może zyskać Robert Gwiazdowski ze swoim hasłem Fair Play. Przepłynie do niego elektorat centrum, podobnie jak kiedyś do Kukiza. Gwiazdowski może odegrać podobną rolę jak Kukiz wtedy: kolejna grupa elektoratu podległościowego przejdzie do obozu niepodległościowego. Gwiazdowski wyraźnie pozycjonuje się bowiem w tym obozie, jako jego część liberalno-gospodarcza. Nie mam coś zaufania do tego ugrupowania. Zanadto przypomina bowiem typowy sposób kształtowania areny politycznej u nas, czyli wrzutkę przed wyborami.
Okazać się może łacno, że poparcie dla Koalicji Europejskiej spadnie do poziomu poparcia dla samego PO. Kaczofoby, które nie chcą głosować na Platformę Obywatelska nie przełamią się, tylko wybiorą Wiosnę, albo właśnie Gwiazdowskiego. Gwiazdowski to taki Korwin bez odjazdów, może się zatem utrzymać. Jest w stanie być akceptowalnym dla centrowców poszukujących normalności, symetrystów i innych takich. Kaczofob popierający Gwiazdowskiego może się nie zorientować, że przeszedł do obozu kaczystowskiego, ale łatwiej będzie mu ewoluować dalej.

Straszenie ludzi PiSem w sytuacji, kiedy widać, że się tegoż Kaczora nie boją jest niepoważne. Z kolei kaczyści mogą zyskać na wsi, którą sobie zrazili zakazem hodowli zwierząt futerkowych, zakazem handlu ziemią, etc etc. Ale w sytuacji, kiedy PSL przystąpił do koalicji LGBT jest o kogo się bić i można tu pozyskać elektorat. Może też w centrum coś tam pozyskać. Koalicja różnych osobników znanych z tego, że budzą kontrowersje może zaś odebrać Kaczorowi głosy zawiedzionych niespełnieniem obietnic. W końcu trzeba się przebijać. Korwin, Braun, Liroy, Jakubiak, Godek. Sam nie jestem tu obiektywny bo w eurowyborach na Kaję Godek będę głosował. Ale w parlamentarnych już raczej na Kaczora ostatni raz.

II

Warunkiem ziszczenia się tego scenariusza jest totalne porąbanie Schetyny. Nabrał on na listy do europarlamentu jakiś starych dziadów jak Miller, Cimoszewicz, Belka, Zemke i brakuje miejsc biorących dla Platformersów. A Gasiuk-Pihowicz dostała. Kazio Marcinkiewicz nie dostał, a jego kandydaturę akurat naród by zrozumiał. Alimenty ma do wypłacenia, więc kaska mu się przyda. Spłaciłby Isabel. Kijowskiego powinni też wystawić. Okaże się, czy Schetyna wycyckał tamtych (w sensie koalicjantów) i wejdą głównie platformersi, czy jednak nie. Wewnętrzna walka w PO, w Koalicji będzie ciekawym obiektem do obserwacji. Ewa Kopacz startuje. Widzę, że Tusk poniósł porażkę bo jego Ruch 4 Czerwca w ogóle nie powstał. Czy powstał?

III

Nie doceniacie elektoratu propedo. Nieoczekiwanie spore grupy lemingów opowiadają się za standardami WHO, czyli za molestowaniem dzieci, zmuszaniem ich od czynności seksualnych i innych takich. Żebyście się nie dziwili poparciu dla takich działań. Niestety tak jest. Nie jest to elektorat na tyle liczny, aby sam wygrał wybory kaczofobom. Bardziej prawdopodobnym jest tryumf kaczystów wsparty dobrym wynikiem Gwiazdowskiego i Konfederacji. Biedroń zaś żwawo podąża szlakiem Palikota. Platforma obciążona jest wycofaniem się Trzaskowskiego z obietnic przedwyborczych, obcięciem pomocy niepełnosprawnych i tramwajem różnorodności. Jak pod tymi hasłami pójdą na wybory to nie wróże powodzenia. A trudno będzie się im wycofać z tego.

Na zdjęciu: Kaja Godek, moja kandydatka do Europarlamentu

Taka jest wymowa owych standardów WHO (Światowa Organizacja Zdrowia): jak dziecko chce uprawiać seks to może a jak nie to nie. Nie ma w tym WHO nic o tym, że jak chce to nie może. Ta prosta teza spotkała się z furią i gwałtowną reakcją. Co ciekawe dyskutanci podawali jako kontrargumenty fragmenty potwierdzające moją tezę np:

  • Wyznaczanie granic i wyrażanie życzeń, unikanie niezabezpieczonych lub niechcianych doświadczeń seksualnych
  • Odmowa podejmowania niechcianych doświadczeń seksualnych
  • seks powinien odbywać się za zgodą obu osób, być dobrowolny, równy, stosowny do wieku i kontekstu, zapewniający szacunek dla samego siebie)
  • Akceptacja różnych sposobów wyrażania seksualności (pocałunki, dotykanie, pieszczoty itp.)

Nigdzie tu nie ma, że jak chce to nie może. Takiej treści w całych standardach nie ma, choćby sam Rabiej z Jacykowem interpretowali. I Szczuka na dodatek. Tamte z kolei idą starą linią zamglającą, na którą nikt myślący nie może dać się nabrać: a to że przyjęcie standardów WHO oznacza, że nie będą ich realizować bo są bez sensu. A to, że nie ma w nich tego, co jest. A za jakiś czas stwierdzą, że skoro przyjęli standardy to po to, żeby je realizować i największy hardkor wprowadzać. Że niby mamy “maksimum programowe, z którego nauczyciele/opiekunowie mogą sobie tematy wybierać” skoro będą wybierać największe zboczenia? Bo czemu nie? Jeden tam zaczął dywagować, że nie będzie miał kto uczyć dzieci masturbacji. Otóż znajdzie się chętnych aż nadto: erotomany-gawędziarze. latarniki, pontony, exhibicjonistyka, aktywiści, wreszcie nauczyciele po linii urzędowej. Dostaną polecenie od dyrektora, żeby uczyli to będą uczyć. Tak będzie.

II Powstaje jednak pytanie: co w zamian?

Ponoć jest coś takiego jak psychologia rozwojowa i ona wywodzi, że jest jakiś wiek immunizacji, poniżej którego nie dociera, w ogóle różne rzeczy ponoć twierdzi tylko teraz owi psychologowie nabrali coś wody w usta.

Dwa: niekoniecznie musimy przyjmować punkt widzenia erotomana-gawędziarza, bo takie osobniki są bardzo uciążliwe we współżyciu społecznym. Te ich opowieści nudne są bardzo. Zatrzymajmy się jednak na problemie celu:

Jakiś tam ród zawodowych morderców stawiał sobie za cel wychowanie dzieci na morderców. W tym celu dawał im od maleńkiego czaszki do zabawy, dręczyły zwierzęta itp. LGBT chce wychować dzieci na erotomanów niezdolnych do trwałych związków, zmieniających partnerów itp. A my? Na normalsów zdolnych do założenia rodziny. Na tym się skupmy.

Dziesięciolatki są za małe na seks i już

Dwunastolatki też

III

Propagandzisty pisoskie twierdzą, że w Anglii wprowadziło edukację seksualną i obniżył się wiek zachodzenia w ciążę przez nastolatki, wzrosła liczba tych ciąż itp. No to obniżyli wiek edukacji seksualnej i jeszcze się obniżył. No bo tzw. edukacja wzmaga takie zachowania. Z kolei w Anglii muzułmańscy rodzice wycofali dzieci ze szkoły z powodu lekcji LGBT. Ponoć lekcje odwołali. Obserwuję takie wydarzenia bo widać, kto tam stoi wyżej w hierarchii. Do tej pory islamiści stali wyżej niż LGBT i chyba to się potwierdza. Czyli islamistów LGBT nie obowiązuje. Co im ujdzie to tym stojącym niżej nie ujdzie. Pisałem o tym kiedyś. Dlatego Rabiej straszy procesami za podciąganie LGBT pod pedofilię. Widać, jak ważna jest reforma sądownictwa, bo sędziowie przestają udawać że kierują się jakimiś ustawami. Musimy przeprowadzić w ramach retorsji zakaz podciągania pedofilii pod Kościół bo się nie da. W ogóle program wprowadzenia państwa wyznaniowego należy przygotować, o czym wkrótce.

Hej, ho, WHO!

Posted: March 3, 2019 in Uncategorized

Felieton obsceniczny 18+

Widać wyraźnie tendencję taką, żeby religię katolicką usunąć ze szkół i zastąpić nauczaniem LGBT. Wiosna Biedronia ostro idzie kursem antyklerykalnym raz a dwa PO wprowadza LGBT w szkołach warszawskich rękami Trzaskowskiego, szykowanego na następcę Tuska. Nie przeczytał on z Rabiejem tych zasad WHO, które chce wcielać i się zrobił rumor. Teraz się tłumaczą, że źle przetłumaczone są. A kto tłumaczył? Sami przetłumaczyli, więc niech cierpią reakcję społeczną. Zabrakło im też lotności intelektu aby skonstatować, że owe wskazówki mają charakter rasistowski i są przygotowane pod kątem Indii, Pakistanu, krajów arabskich i innych gdzie dwunastoletnie i młodsze dziewczynki wydaje się za mąż itp. U nas to jest propagowanie pedofilii w formie czystej, z uwagi na panującą u nas katofaszystowską opresję. Zastąpiona ona ma być politrukami LGBT nazywanymi latarnikami. Mają oni sterroryzować szkoły i uczniów. image

I zasadnicza uwaga: stosują taki schemat: my tu jesteśmy światli i wprowadzamy pociąg a ciemny motłoch ucieka bo myśli że krowy nie dają mleka. I trzeba uważać, żeby się nie dać wciągnąć, co niektórzy z upodobaniem czynią, epatując własnym zgorszeniem, że niby kiedyś tak nie było czy coś.

Po drugie: Klucz do sukcesu jest tu taki, że normalni ludzie nie rozmawiają o rzeczach intymnych, a erotomani wprost przeciwnie. Erotoman-gawędziarz zwiastunem nowych czasów. Dlatego ten felieton jest felietonem obscenicznym, bo nie da się inaczej. Weźmy na początek samą “Wielką księgę cipek”. Osoby wrażliwe niech czytają, będą mogły łatwiej odnaleźć się w rzeczywistości.

II

WHO swe nadzieję opiera na tym, że mało kto jest w stanie przeczytać te pierdoły, co wypisuje. Ja się posiłkuję materiałami, które zajumałem Kwaśniewskiemu z Tłitera. O co im chodzi? Całość opiera się na prostym mechanizmie który opiszę na przykładach:image

1. W części 0-4 mamy m.i. “wyrażanie własnych potrzeb, życzeń i granic, na przykład w kontekście zabawy w lekarza”.

Interpretują to tak, że trzeba uczyć odmowy. Ale trochę logiki: skoro trzylatek może odmówić jak nie chce, to tym samym może się zgodzić jak chce. Jak chce to może. Jest tu pewna sprzeczność z naszym prawem, gdzie czynności seksualne dorosłych względem trzylatków są zakazane. Jeśli natomiast dwójka trzylatków dokonuje wzajemnie na sobie czynności seksualnych to może po pierwsze, nie jest to karane. Karany może być ten, kto je namawia. W świetle WHO nie można zaś im przeszkadzać, bo dobrowolnie wyraziły własne potrzeby i oczekiwania.

2. “Wiek 9-12 lat i podejmowanie świadomych decyzji dotyczących zyskiwania bądź nie doświadczeń seksualnych”. 

Czyli jeśli dziesięciolatki podejmują świadomie decyzje, że chcą zyskiwać doświadczenia seksualne to mogą. Byle to było świadome. Czyli jeśli dwunastolatka spierniczy z domu i zamieszka z czterdziestolatkiem i uprawia z nim seks to jest wszystko OK w świetle standardów, bo dobrowolnie i świadomie uciekła.

3. Nazywanie różnych części ciała.

Największym dramatem dwulatka jest, że nie został pouczony co to p*zda i że służy do ruchania. Albo: że ma k*t*s* którym ma zaruchać. Bez tej nauki jest skazany na klęskę poznawczą. A jak to jest w przedszkolach? Zmuszanie do rysowania łechtaczki? Do wulgarnego nazywania narządów płciowych: c*pa, h*j, dupa i takie tam? Jest postulat taki?

image

Morskie opowieści, że to nie ten, nie tamten można włożyć między bajki. Między 9 a 12 to między 9 a 12. Co najwyżej parę dzieci się dowie później. Można interpretować to też tak, że w zależności od kultury zaczynamy w wieku 9 lat w jednej a w innej dopiero 12 latki, ale 12 to najpóźniejszy termin realizacji danego etapu.

III

Wrzućmy też między bajki wynurzenia o wrodzonej orientacji, której nie da się zmienić. Zawsze można powiedzieć, że ktoś miał ukryte skłonności homoseksualne, które się ujawniły. A jak po pół roku mu się znudzi to znaczy, że obudziły się ukryte skłonności heteroseksualne. Feministki w ogóle twierdzą, że każda kobieta powinna zostać lesbijką, więc o żadnej wrodzoności mowy nie ma. Pojawiają się już takie informacje, że ktoś tam podatny na propagandę stwierdził, że jest gejem i właśnie po pół roku mu się znudziło. Można wywołać modę na gejostwo na tej samej zasadzie, jak emo czy coś. Żyletkami mogą się ciąć a za gejów nie mogą się uważać? Nie udowodnisz, że to nie pod wpływem społecznym. Jak się zacznie od małego truć o tym dzieciom to jakaś skuteczność będzie. I o to chodzi.

IV Podstawy filozoficzne i inne.

Nie ma zasad obiektywnych, są tylko subiektywne. Argument, ze kiedyś tak nie było jest słaby, bo kiedyś nie było wielu przydatnych rzeczy, np. komputerów. Kiedyś było tak a teraz jest siak. I oburzenie czyjeś jest subiektywnym niedostosowaniem do poprawiającej się rzeczywistości. Tłumaczyłem kiedyś, że nie ma obiektywnych powodów, dla których ludzie nie mają chodzić z gołymi zadkami jak pawiany. Jeden będzie za, inny przeciw itp. Weźcie tez pod uwagę experyment Calhouna z myszami:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Calhouna

image

Myszom odwaliło z powodu nadmiaru szczęścia i powoli podobne zachowania obserwujemy teraz w Europie. Nie przesądzając o prawdziwości dowodu z myszy podobne zjawiska zachodziły w okresie schyłków rożnych cywilizacyj. Samce, które skupiały się na wyglądzie i pielęgnowaniu futerka… Myszy wymarły, ale wśród ludzi Europejczyków zastąpią nachodźcy i tyle.

Weźmy też pod lupę kwestie intymności, uczuć, związków o której kłapią różne ordojurisy. No nie są to wartości uniwersalne, dla erotomana-gawędziarza one nie istnieją. On by se chciał poopowiadać dzieciom o seksie, jak to się rucha i w ogóle w którą dziurę. A ponieważ jest mniejszością to trzeba dbać o jego prawa i dostarczać mu dzieci, aby miał przed kim kłapać. Tak to wygląda w skrócie.

A tu macie dyskusję o sytuacji Warszawy, starych rowerach, takie tam:

https://youtu.be/9jSvN50iYH4

Dziecko to nie dorosły – tego tematu nie poruszam bo się na nim nie znam. Nie dasz niemowlakowi półrocznemu do jedzenia schabowego chyba, bo nie strawi? Podobnie być może z owymi standardami WHO, które są obiektywnie tragiczne.

Drugi kryzys za nami, albo i nie

Posted: February 20, 2019 in Uncategorized

Widać jak ważne były dyskusje o Powstaniu Warszawskim: nie umieją rozeznać, czy wygraliśmy czy przegraliśmy.  A co za tym idzie nie wiedzą jaka jest sytuacja. Cóż. Naród zobaczył dowodnie, że rację miał Korwin, który twierdził, że jest cenzura na określanie Niemców Niemcami. W kontekście zbrodni wojennych mówią o Polakach, Łotyszach, Ukraińcach i o nazistach. Bo Hitlera nie wybrali większością głosów. A kogo u nas wybrali? Ale ad rem:

Alina Cała powinna dysertację napisać o przyczynach antysemityzmu. Ma bogaty materiał do analizy, a to Netanjahu, a to ten drugi Pompeo, a to trzecia z czwartą. Nie będę się o tym rozpisywał, bo kwestia została opisana sensownie w ostatnim Saloniku Politycznym Ziemkiewicza, a ja nie lubię powtarzać. Powiem o czymś innym. Mamy 3 podstawowych partnerów i czwartego daleko. Utrzymują oni u nas swoje expozytury:

  1. Stronnictwo pruskie, czyli Niemcy.
  2. Stronnictwo ruskie czyli Rosja.
  3. Stronnictwo amerykańsko-żydowskie czyli USA realizujące cele Izraela.

Mają oni wszyscy taką cechę wspólna, że aspirują do władzy nad światem. A my nie aspirujemy i przez to jesteśmy II liga. Pisałem już o tym. Wszystkim zależy na utrzymaniu u nas bantustanu raz a konkretnie wygląda to tak:

  1. Niemcy mają swój projekt Mitteleuropa z szeregiem pozornie niepodległych protektoratów z gospodarkami służebnymi wobec niemieckiej, a nie konkurencyjnymi.
  2. Rosja tradycyjnie swoje imperium, bliska zagranica, kierownictwo Słowian. Polska się buntuje przeciw temu kierownictwu tylko i jeszcze chyba Horwacja, zwana u nas Chorwacją.
  3. Żydzi domagają się 400 miliardów i uwłaszczenia się na Polsce.

Są jeszcze Chińczycy, którzy też aspirują do rządzenia światem ale są jeszcze daleko.

Wśrodku siedzimy my z potężnymi instytucjami obcego wpływu. I trzeba lawirować, wykorzystujące powyższe sprzeczności interesów. Mocarstwa owe chcą od nas rożnych rzeczy i można się licytować. Obecny reżim nie może tu prowadzić akcji bo jak postawi jakieś warunki to opozycja poleci, że to samo zrobi i dopłaci jeszcze. Jak Bruksela przeprowadzała debatę o Czechach to tamtejsza opozycja kazała im spadać na bambus, bo są to wewnętrzne czeskie sprawy.

II

W polityce międzynarodowej nie ma słuszności i braku słuszności. Jest sioła i brak siły. Dwa pytania są: co mi możesz zrobić i co mi możesz dać. Pisiory nie rozumieją tego jednak i wyobrażają sobie, że jak będą mili dla wszystkich to wszyscy będą dla nich mili. Postawmy kwestię taką, co możemy zrobić owym mocarstwom a co możemy im dać? Ameryce wnieśliśmy teren nasz, co trafnie wywodzi Stanisław Michalkiewicz. Trafnie wywodzi on, że powinniśmy w zamian zażądać deklaracji, że nie będzie wspierać żądań żydowskich. Bo jak będzie popierać no to nie możemy się przyjaźnić z nimi. I już byśmy coś wiedzieli. Tymczasem POPISowcy epatują nas doktryną odwdzięczania się. Że się będą poczuwać. Ja zaś w swoim czasie zadałem pytanie, czy pisowcy będą potrafili negocjować z Trumpem. Że niby minister Czaputowicz, którego w swoim czasie polecał znany redaktor Łukasz Warzecha? Trzeba im postawić konkretne żądania, stanowiące rdzeń naszych interesów. Bo jak nie to będą uważali nas za głupków. I tak się dzieje. Moja wina?

Orban w odróżnieniu kombinuje jak może. Niemców straszy dilem z Putinem, Putina straszy swym członkostwem w Unii, gdzie siedzi w Partii ludowej razem z Platformą Obywatelską. Jak trzeba to i z Erdoganem zagada. I jakoś na tym dobrze wychodzi. PiS zaś zdołał wykazać u nas zalety kurateli naszej złotej carycy Kat.. tj naszej złotej pani Merkel. Przynajmniej zachowywała ona pozory a ci to gorzej niż za Breżniewa. Kulikow jak przyjeżdżał to też zachowywał jakieś pozory, a ten Pompeo z Netanjahu to widzicie sami.

Kończę tą część uwagą, że nie mamy siły. Dlatego się przypierniczają. Jak coś to zmienią rząd znowu na PO i już. Druga uwaga jest taka, że Suski zaczął pierniczyć jak Komorowski o głównym nurcie polityki światowej. I czym zatem PiS się różni od PO?

III

A teraz będzie o polityce wewnętrznej, której wyznaczniki rozumie mało kto. O ile pierwszy kryzys żydowski wywołała Solidarna Polska swoją ignorancją o tyle drugi wywołały USA, czyli Trump do spółki z Izraelem. I o ile wtedy pisiory nie zdawały sobie sprawy z kim zaczynają to teraz doszło do wstrząsów międzynarodowych ale jakoś tam zareagowali. Odwołali szczyt, pani ambasador Izraela uciekła przed pismakami tylnym wejściem itp. Ponieważ nas napadli to elektoratowi może się to spodobać. Liczni komentatorzy słusznie krytykują tu poczynania obecnego reżimu i jego siepaczy, ale nie zdają sobie sprawy z ciężkiej sytuacji naszej w aspektach następujących:

1. Rozmawiałem ostatnio na jednej takiej grupie fejsbuniowej i termin “polonofobia” to totalna abstrakcja. Czy tam antypolonizm. Śmiech wzbudzało. Co innego antysemityzm. To to potworność jest. Za rok postrzeganie antypolonizmu może być już inne. W sensie że jest to powszechne zjawisko wrogie nam. Słuchajcie w takim bagnie jesteśmy, że wyparli z świadomości w ogóle możliwość wystąpienia antypolonizmu, a że jest niesłuszny to już w ogóle niewyobrażalne jest. Tu jest potrzebna praca u podstaw wieloletnia, która się dopiero rozpoczyna. Kaskę trzeba konkretną wyłożyć, np. na rozpropagowanie ostatnie oświadczenie Naczelnego Rabina Polski http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,24469103,naczelny-rabin-polski-wydal-oswiadczenie-stawianie-zarzutu.html czy tam Forum Żydów Polskich. Celem realnym na obecnym etapie jest tu wprowadzenie terminu “antypolonizm” w obieg. Mamy artykuł:  “Rabin Michael Schudrich: My, Polacy i Żydzi, możemy rozmawiać bez gniewu, antysemityzmu, nienawiści!”. I tu trzeba cisnąć, że owszem, bez gniewu antysemityzmu i nienawiści możemy ale bez antypolonizmu też możemy. I w takiej wyliczance antypolonizm też ma być.

2. Porozmawiajmy teraz o opozycji. Miała ona do wyboru tradycyjny antypisoski kurs, że Netanjahu z Pompeem mają rację, że Jedwabne, Pokłosie, Ida, itp. Pierwszy raz chyba jednak pękli i sama redaktorka Dominika Wielowiejska napisała, że politycy Izraela złamali reguły. Doszły mnie też słuchy, że politycy opozycyjni też zaczęli jakoś tam kombinować i krytykować siły antypolskie. Idą tu śladem PiSu, więc może mu w sondażach wzrosnąć. Mimo ostatnich wyskoków. Ciekawe. Dajcie znać w komciach, jak wyglądały reakcje opozycyjne. Czy wysunęli zarzut, że kaczyści nie dość entuzjastycznie padali na ryj przed Netanjahu i robili mu klakę?

3. Jeszcze w 2014 roku nie do pomyślenia było, aby bez krempacji wyłożone zostało w reżimowej telewizji milionom widzów sedno sprawy. Otóż ewentualne roszczenia obywateli amerykańskich przejął na siebie rząd USA, tzw. mienie bezspadkowe należy do państwa, którego zmarły był obywatelem. Jedyna podkładka pod owe 400 miliardów jest taka, że sprawca nie może dziedziczyć po ofierze i dlatego jest prowadzona przeciw Polsce kampania mająca uczynić z nas sprawców holokaustu. Nie jest to żadne nieuctwo czy wpadki, a zaplanowana akcja. Dodam, że żadne takie akcje, że jak będziemy mili dla Żydów i płacili im n muzea itp to oni tez nas polubią nie mają sensu. Oni grają o te miliardy, którymi się chcą nachapać.

A i jeszcze było w owej TVP Info o hodowaniu nienawiści przez Żydów na przykładzie filmu Zniesławienie. Co się tam wyrabia to zgroza. Co gorsze na naszym terytorium dochodzi do owych exscesów. O tej paranoi jeszcze się rozpiszę.

IV

PiS wyrabia sobie jednak opinię wariatów. Tj. nieobliczalność tam jest. W poważnych sprawach nic nie robi a nagle idzie jakaś pierdoła i huzia na Józia i nieoczekiwana furia. Ma taką wizje polityki międzynarodowej, że jak będziemy dla wszystkich mili to inni dla nas też będą mili i będą o nas dbać. Jak sobie poradzi w tej sytuacji? Trudno powiedzieć. Przecież Niemcom taniej wyjdzie zrobić kolejny rozbiór niż płacić odszkodowania, których kaczyści się domagają.

Postulat drukowania w duzych nakładach pamiętników ofiar holocaustu jest słuszny. I zrobienia ekshumacji w Jedwabnym.

Mowa nienawiści jest pojęciem o charakterze talmudycznym: spekulatywne znaczenie tego terminu odbiega bowiem od prawdziwego. Mowa nienawiści w rozumieniu normalnym to jakieś wypowiedzi epatujące nienawiścią, prezentujące nienawiść, silnie zabarwione niechęcią, z wyzwiskami, obelgami, takie toczenie piany z pyska. Tymczasem znaczenie owej mowy jest dialektyczne:
W mowie nienawiści nie chodzi o żadna nienawiść tylko o stłumienie krytyki wobec postulatów politycznych gejów i lesbijek. A jakie oni mogą mieć postulaty? Teraz mają takie a zaraz mogą mieć śmakie: np. totalna dyktatura gejowska. No i ten seksizm życzliwy jest mową nienawiści. W autobusach powinni nagłośnić ten seksizm życzliwy, aby kobietom miejsc nie ustępować, tylko zgodnie z parytetem płci. A płci jest 71. Jeśli w danej sytuacji facet zarobiłby w trąbę a kobieta nie dostaje, to jest to dyskryminacja ze względu na płeć i występek przeciw równościowości – taki jest wydźwięk.

https://nczas.com/2019/01/29/ujawniamy-czego-beda-uczyc-wasze-dzieci-na-lekcjach-tolerancji-to-lewacka-indoktrynacja-najmlodszych/
image
Podobnie mieliśmy akcje przeciw wyzwiskom wobec kobiet. Każdy powie że wyzwisko niedobre i nie można, a że potem okazuje się że termin obraźliwy to “matka”, bo sprowadza kobietę do roli patriarchalnej lochy czy jakoś tak. Porąbane jest to wszystko.

II
Co gorsza doszły mnie słuchy że “Kościoły zrzeszone w Polskiej Radzie Ekumenicznej (PRE) opublikowały wezwanie do przeciwdziałania nienawiści”. Pisze o tym pastor Paweł Bartosik

http://www.pbartosik.pl/2019/01/dlaczego-polska-rada-ekumeniczna.html?fbclid=IwAR2-BZVY476Rci2sk-ZZ59XnOFjKU8KSgYlJxjh1-WVFi_2pbKHXZ4PsRtc
Pyta się on: “Dlaczego Polska Rada Ekumeniczna utrwala język neomarksistów nowej lewicy?” i jest to poważna kwestia. Podobnie Janusz Buzek reaguje:

http://nalezecdojezusa.pl/wokol/kosciol/list-otwarty-janusza-buzka-do-bp-jerzego-samca/

W sumie chwała im za te wywody, bo są użyteczne. U nas wcale nie jest lepiej a nawet jest gorzej. Co do zasady jak ktoś chce być komuchem czyli neokomuchem to powinien się przepisać do neokomuny i opuścić wszelakie kościoły i wyznania do których należy.
image

III
Wezwania do walki z mową nienawiści zaowocowały napadem dzisiejszym na Magdę Ogórek. Czy Codziennik Feministyczny wyraża już swe oburzenie? W świetle tez prof. Konecznego sprawa wygląda następująco: są różne cywilizacje i one mają różne swoje zasady. W naszej protestowanie jak najbardziej jest dopuszczalne, ale bez szkodzenia innym. I KOD se demonstrował, łaził, pikietował itp. W pewnym momencie ludziom się znudziło i się wykruszyli, została grupka zadymiarzy. I ci zadymiarze zaczęli szukać dymu. A to blokowali Kaczora jadącego na Wawel, darli ryja na miesięcznicach itp. I społecznego uznania w ten sposób nie uzyskają, bo nie ma akceptacji dla zakłócania. Ponieważ nie kumają tych zasad przeto zafundują pisiorom drugą kadencję. Przewidziałem dawno, że ta grupka fanatyków rozbestwiona pobłażaniem zacznie popełniać przestępstwa, czym zmusi w końcu organa państwa do reakcji. Sędziowie mogą ubić oczywiste sprawy, czym swój los przypieczętują. W każdym razie zgodnie z normą społeczną niepisaną jak się KODomii nie podoba TVP i jej programy to mają możliwość iść do TVN i tam se sabaty swoje urządzić. I taka – symetryczna – reakcja społeczne uznanie może uzyskać. Nikt wszak KODersów nie bije.
Znany nam Galopujący Major, była gwiazda byłego działu Opinie zlikwidowanego bo Czerska nie potrzebuje opinii wyciągnął jakieś kobity skasowane za blokowanie Marszu Niepodległości. Pokazuje on, że zasad naszej cywilizacji nie pojmuje zgoła. Weźmy takie rzymskie “chcącemu nie dzieje się krzywda”. Jeśli szukasz dymu to do siebie możesz mieć pretensje. Sprawa ma aspekty dwa: raz wyzywanie porządnych ludzi od faszystów. Jak wiecie występek ten stanowi realizacje wytycznych Stalina, który rozkazał wyzywać swych przeciwników od faszystów. Wiernie realizują jego wolę aż do tej pory. Dwa – gdyby to towarzycho wyło gdzieś z boku to by była inna gadka. Ale zaczęły pierwsze rozróbę czym dowiodły, że szukają dymu i zgodnie z zasadami zwalczania mowy nienawiści nie mogą być potraktowane inaczej niż mężczyźni, bo byłby seksizm życzliwy. Nie rób bliźniemu co tobie nie miłe. Nie blokuj albowiem ciebie zablokują. Inaczej by było, gdyby se szły gdzieś tam do auta i by Marsz Niepodległości je zaatakował. Mogłyby jechać do Moskwy pod pomnik Wandy Wasilewskiej. Niechby zrobiły pozytywna demonstrację pod tym pomnikiem, domagając się utworzenia Polskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej.
O tych wszystkich zasadach nie ma pojęcia ów Galopujący.  Napisałem mu na Tłiterze, że jeśli chce być traktowany jak dama to musi się zachowywać jak dama. Jak robi chlew no to cześć.

IV
Jakiś pozytywny skutek owej mowy nienawiści jest. Oto TVN wydała oświadczenia, że potępia napad na Magdę Ogórek. W zaistniałej po mordzie na prezydencie Gdańska Pawle Adamowiczu sytuacji najlepiej reaguje TVP pod kierownictwem J. Kurskiego. Reszta zaś znajduje się na etapie narzekactwa. PiS ma środki aby skontrować. Nie tylko biadolić, ale własne materiały trzeb opracować, w których będzie, że mową nienawiści jest brak zgody na postulaty polityczne katolików. I inne takie. Filmy ilustrujące powinny powstać, pokazujące przejawy takie jak szczanie na znicze. Andrzejka Hadacza atakującego prezydenta Dudę itp. Montaże możliwe do wykorzystania na lekcjach. Własne stanowisko powinniśmy przeciwstawić. A nie biadolenie. Na koniec oglądnijcie sobie ten film raz:

A dwa zastanówcie się nad znaczeniem terminu; niesprowokowany akt agresji. Czy Magda Ogórek łaziła gdzieś i wyzywała KODomię? Bluzgała? Blokowała? No nie.  A 3: Słusznie czyni red. Ziemkiewicz i inni używając terminu “mowa nienawiści” w jego właściwym znaczeniu.